Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka przygoda.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielka przygoda.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 września 2010

Dzisiaj znowu idę z antychrystem do kościoła! A wczoraj to było znowu zaje. Kładłyśmy się na ulicy (wieczorem) , na przeciwko siebie, i robiłyśmy sobie zdj. ! A jak usłyszałyśmy samochód albo coś to uciekałyśmy! I wgl. Z Alex jest świetnie. Nie mam co do tego zastrzeżeń ;P


A to ja (w czerwonej kurtce i z butelką po Tymbarku) z Moją koch. Alex!




Kończę. Może jeszcze jedna notkę dodam dzisiaj pod wieczór.


papa. :*

niedziela, 19 września 2010

a buuuuuuuuuuuuuuuuu!




po 1. Zajrzeć na www.pamietnikwampira.blogspot.com!
po2. Dzisiaj zabrałam na 11 do kościoła mojego antychrysta Alex ;P
było zaje. jak zwykle śmiech. poszłyśmy na tymbarka, i do biedronki. przesłała mi zdj. z wczoraj. dam kilka ;P
po 3. Wczoraj obejrzałam Camp Rock 2. ;P mam happy! ;P
po 4. Nie wiem co jeszcze! Odwala mi bo muszę czytać! Jak zwykle ja na ostatnią chwilę! 100 stron na 2 dni! A najlepsze to że muszę opracować to 100 stron!

pa pa bo nie zdążę do wtorku z przerobieniem tego gówna!
aha! jeszcze jedno! proszę oszczędźcie mnie! wychodzę okropnie na zdjęciach!

sobota, 18 września 2010

My Krazy life ;P

Caaałe moje życie to 'spacery' z Alex!
Wtedy to nas nieźle rąbie! A jak jest Misia, to juz totalnie ;P
Na przykład taki wczorajszy dzień...
To było tak:
Wyszłyśmy sobie o 17 coś na dwór. Poszłyśmy przez Skejta do Bogny(sklep) i tam rozmawiałyśmy z Sendii, której było bardzo zimno ;P Gadałyśmy o turnieju siatkówki w którym dziewczyny z mojej (naszej) szkoły wygrały wszystkie swoje mecze ;P Z niemkami też. Mniejsza z tym... Później tradycja... Do Zuz. Następnie do kolejnego sklepu (do Oli). Koło Polo Marketu.Koło remizy, wązką uliczką do Biedronki. Następnie do Pawła pod blokiem, nad jezioro przez szczerzone tory. Szłyśmy po takim mini molo, tak to się trzęsło ze się cała trzęsłam i wgl. sie bałam i nie mogłam przestać. Potem Alex się śmiała ;P Przeszłyśmy na drogę i szłyśmy zygzakiem raz po prawej, raz po lewej stronie ulicy. Później na niestrzeżone tory. Jakieś dzieciaki podkładały na nie butelki plastikowe i napalały się na to jak pociąg je rozjeżdża... Później poszłyśmy na cmentarz i na jakimś opuszczonym grobie postawiłyśmy znicz . A przy tym było dużo śmiechu, bo żadna z nas nie umiała zapalić go zapałka. W końcu wyszło ze poprosiłam jakąś babcię żeby nam pomogła to zrobić. Postawiłyśmy tego znicza, i poszłyśmy na rynek. Po drodze jeszcze Misia zadzwoniła i poszłyśmy do Deli kano, po Tymbarki. Usiadłyśmy na ławce żuli i czekałyśmy na Misię. Jak przyszła weszłyśmy do jeszcze jednego sklepu, i poszłyśmy na targowisko. Nad jeziorkiem zaczęłyśmy robić foty. Następnie (juz po ciemku) wracałyśmy na opuszczony Skejt park. Tam się rozeszłysmy i tak miną mi ten czas z moją wariatką Alex i Misią (na którą już nie jestem aż tak bardzo fochnięta)

Pozdro dla mojej wariatki ;P